czwartek, 10 kwietnia 2014

Rozdział.03: Gwieździsta noc.


~Tego samego dnia~

Taka wraz z Mufasą obżerali się  udem gazeli thomsona. Taka pierwszy skończył jeść i podszedł do odpoczywającej w kącie mamy. 
Taka- Hej mamo!-naskoczył na jej grzbiet.
Uru-Witaj Taka....-powiedziała zmęczonym głosem- I jak było na Sawannie?
Taka-Superowo! Poznałem trzy nowe przyjaciółki! Sarabi, Sarafinę i....Zire.-Zawahał się czy mówić mamie o poznaniu Ziry i o wypadku szarej z ciemno kremową. 
Uru-To świetnie!-Powiedziała trochę bardziej ożywiona. 
Mufasa- Hejka mamo!-Podbiegł do brązowej i przytulił ją. 
Taka-Ufff...Dobrze że on przyszedł..-pomyślał.
Uru-Hej Muffy-Odwzajemniła uścisk. 
Złoty wskoczył na jej głowę. 
Uru-Och dzieciaki! Co wy tak na mnie wchodzicie?-Zaśmiała się. - Nie jestem przecież drzewem!
Ahadi podszedł do rodziny z poważną miną.
Ahadi-Muszę iść do Mgangi.-powiedział poważnym tonem.
Jego żona skinęła głową, a lew odszedł bez pożegnania. 
Taka-Po co tata poszedł do Mganga?-zapytał.
Uru-Spytać się o coś...-zrobiła tajemniczy uśmiech.
Taka-A o co?
Uru-Coś ty taki ciekawski!-Parsknęła śmiechem.
Mufasa-A możemy się iść pobawić? -zapytał się.
Uru-Nie...Jutro dobrze? Dziś już nie.-powiedziała spokojnym głosem. 
Mufasa-Dobrze...-westchnął.
Uru- Przecież możecie się ze mną pobawić!-Uśmiechnęła się do synów. 
Mufasa-No dobrze!-zawołał.
Lwica wstała przewracając na dół rodzeństwo. Taka naskoczył na ogon mamy i zaczął go lekko gryźć, a Muffy zaczął ciągnąć ją za ucho. Po chwili królowa złapała Mufasę i zaczęła robić karuzelę.
Taka-Ja też chcę!-Zawołał.
Uru-To wskakuj na grzbiet! Ale trzymaj się bo spadniesz!-Zatrzymała się.
Żona Ahadiego nie musiała dwa razy powtarzać. Lewek jednym susem wskoczył na jej plecy. Brązowa zaczęła znów się kręcić w kółko. 

*

Po godzinie do groty wszedł szczęśliwy Ahadi. Gdy zobaczył jak jego żona wygłupia się z dziećmi zaśmiał się cicho. Uru od razu stanęła. Lecz nie długo tak ustała, ponieważ kręciło jej się bardzo w głowie. Upadła ze śmiechem na dół. Jej potomstwo także się śmiało. 
Ahadi- Czasami mi się zdaje że mam trójkę dzieci-mruknął pod nosem. 
Uru-Iiiii?-Nie usłyszała co wcześniej powiedział jej mąż.
Ahadi-Będzie....-Powiedział.
Taka i Mufasa-Co będzie?-Powiedzieli równocześnie. 
Ich rodzice parsknęli śmiechem.
Ahadi-Idziemy na Gwieździstą Noc.-uśmiechnął się. 

*


O zachodzie słońca, królewska rodzina wyszła na polankę niedaleko Lwiej Skały. Kiedy doszli było już ciemno, a na niebie były miliony gwiazd. Więcej niż zawsze. Wszyscy byli tym zachwyceni, a najbardziej bracia. Złoty wraz z brązowym znaleźli gwiazdozbiór lwa, oraz wielkiej niedźwiedzicy.
Nagle Ahadi wziął Mufasę i położył go na głowę i mówić o pradawnych królach. Uru spojrzała na Takę który smutny stał niedaleko nich. Cicho westchnęła i podeszła do syna.
Uru- Nie smuć się!-Powiedziała- Zaraz tata weźmie i Ciebie! 
Taka-Na pewno?-Upewnił się.
Uru-Na sto procent! Nie chcę im przerywać, więc poczekasz jeszcze chwilkę?-Zapytała z troską w głosie.
Taka-Poczekam! Poczekam!
W końcu po paru minutach ojciec przestał opowiadać synowi. Brązowa od razu podeszła do męża z lekko zagniewaną miną.
Uru- Muffy..Idź proszę do Taki. Dobrze?-Powiedziała do lewka.
Mufasa-Okej!-Zawołał i odbiegł do brata.
Uru-Ahadi? Dlaczego nie wziąłeś Taki?-Zapytała.
Ahadi-No....Chyba to Mufasa zostanie królem, więc muszę mu to wszystko przekazywać.-Powiedział poważnie.
Uru-Ale nie faworyzować!-Nie chciała mówić tego głośno, ponieważ dzieci siedziały niedaleko i mogły się przestraszyć- Gdy byłam w ciąży obiecaliśmy sobie że jak będzie dwójka dzieci to będą równie traktowane!
Ahadi-Dobrze, dobrze! Uspokój się!
Uru-Nie uspokoję się dopóki nie weźmiesz z uśmiechem, choćby udawanym, Taki i nie opowiesz mu o tym!-Warknęła zdenerwowana.
Ahadi-Okej.-mruknął i podszedł z udawanym uśmiechem do młodszego synka.-Taka choć...-westchnął.
Taka-Okej!
Lew i lwiątko poszli kawałek od Muffy'ego i Uru. Złoty lew położył się na brzuchu, a lewek wskoczył na jego grzbiet.
Ahadi-Synu, spójrz na gwiazdy...To stamtąd patrzą na nas Wielcy Królowie z przeszłości.-rzekł- Gdy będziesz w przyszłości samotny to oni Ci pośpieszą na ratunek. I ja także.
Taka-Wow...-szepnął.
Ojciec spojrzał w inną stronę, a zielonooki zapytał:
Taka-Ale jak w takiej małej gwiazdce mieści się duży lew?
Ahadi tylko się uśmiechnął w stronę syna i nic nie powiedział.

Mufasa-Taka! Choć pobawimy się w śród świetlików!-Przybiegł.
Taka-Okej!-Zszedł z taty i podbiegł do brata-Berek!-Dotknął go w ramię i uciekł.
Złoty zaśmiał się i zaczął gonić brata. Królowa podeszła do stojącego męża.
Uru-I co? Tak trudno było?-Zapytała.
Ahadi-Nie...-odpowiedział i nagle Mufasa wpadł mu w łapy.
Mufasa-Sorrka!-Odbiegł.
Para zaśmiała się.
Uru-Lepiej odejdź bo Taka biegnie.
Ahadi-Heh....-Zaśmiał się cicho.
Brat Muffy'ego jednak zgrabnie ominął lwa. Uru spojrzała za nim z troską. Czarno grzywy obrócił się i oglądał zabawę dzieci. Lwica także to zrobiła.

Już po około 20 minutach rodzeństwo było zmęczone i położyło się. Ich rodzice także do nich podeszli i położyli się obok ich. Wszyscy zaczęli rozmawiać i obserwować gwiazdy. Było tak pięknie i magicznie.... Jednak jak wiadomo: Dobrze było, ale się skończyło. Minęły dwie godziny gdy trzeba było wracać, ponieważ zrobiło się zimno, oraz bardzo późno.
Uru-Ja wezmę Mufasę, a ty Takę i umyjemy ich w grocie-Sięgała po starszego syna.
Czarno grzywy mruknął tylko coś pod nosem i chwycił w pysk brązowego. Małżeństwo spokojnym i wolnym krokiem wróciło na Lwią Skałę. Położyli sie przy wejściu i zaczęli myć lwiątka. Muffy był bardzo grzeczny i dawał się myć mamie, lecz Taka nie chciał dawać się wykąpać przez króla. Chciał się bronić przytrzymując pysk zielonookiemu. Uru patrzała sie na nich tak jakby chciała powiedzieć: "Ach...Taka daj się umyć ojcu!"


___________________________________________________________________________________

Sorrka że tak dużo zdjęć i blisko siebie, ale było tyle fajnych obrazków do pokazania że musiałam je wklejać i były takie które pasowały mi do notki xp (Nawet było więcej, ale bez przesady ^ ^ )


poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Rozdział.02: Przyjaciółki i....walka?

Od narodzin Taki i Mufasy minęły 4  miesiące. Lwiątka rosły, a z nimi ciekawość. Muffy nie wiedział o tym że będzie królem, lecz pragnął nim być tak samo jak Taka, a może to brązowy lewek bardziej tego pragnął?


Rodzeństwo obudziło się o około 9:30. Pierwszy obudził się Mufasa. Podszedł do Taki i szturchnął go łapą w ramie. 
Mufasa-Ej...Taka wstawaj!-Zawołał. 
Taka-Em...co?-zapytał zaspanym głosem.
Mufasa-Całe stado już prawie wstało! Obudź się!-Pociągnął go za ucho. 
Taka-Aha....Okej..-Leniwie wstał i przeciągnął się. 
Brązowy podszedł do mamy i potarł się o jej pysk.
Uru-O witej Taka...-Zamruczała- Chcesz jeść?-podsunęła mu nosem udo antylopy.
Syn Ahadi'ego od razu rzucił się na mięso jakby nie jadł przez dwa tygodnie. Muffy podszedł do uda i zaczął także jeść. Gdy obydwoje się obydwoje się najedli Mufasa zapytał:
Mufasa-Mamo? Mogę iść się pobawić?
Uru-Jak to mogę? Możecie!-Odpowiedziała nieco zdenerwowana pytaniem syna-Taka także ma z tobą iść! Jesteście rodzeństwem. 
Mufasa-Ech....No dobrze...Choć Taka....-Westchnął.
Zadowolony syn Uru w podskokach szedł za bratem.
Taka-Muffy gdzie idziemy?-Zapytał słodko.
Mufasa-Nad wodopój...
Taka-Dlaczego jesteś taki smutny?
Mufasa-Bo idę z Tobą!-Naskoczył dla zabawy dla brata.
Wcale nie był zły na matkę czy też na brata. Nawet był trochę szczęśliwy że młodszy braciszek idzie z nim.
Taka-Wypad!-Zawołał i próbował zepchnąć brata.
Brązowemu nie udawało się to wcale. Złoty sam musiał z niego zejść. Nagle w usłyszeli niedaleko siebie śmiechy. Zaciekawieni podeszli bliżej i zobaczyli przed sobą dwie lwiczki. Bawiły się ze sobą. Muffy usiadł i spoglądał na nie, lecz Taka chciał je poznać.
Mufasa-Gdzie ty idziesz?-Szepnął lekko zdenerwowany.
Taka-Przywitać się.-wzruszył ramionami i śmiało podszedł do lwiątek. 
Syn Ahadiego i Uru patrzył na niego ze złym wzrokiem. Chciał je pierwszy poznać! Tylko czekał na odpowiedni moment...
Taka-Hej! Mam na imię Taka!-Zawołał.
Jedna z lwiczek- Hejka Taka! Ja mam na imię Sarafina.-Uśmiechnęła się do lewka.
Druga lwiczka-Witaj! A ja mam na imię Sarabi-Przywitała się.
Sarafina-Taka bawimy się?-Zapytała.
Sarabi-W walkę!-Zawołała.
Taka-Okej!
Sarabi-Ja wygram!-Krzyknęła-Nie macie ze mną najmniejszych szans!
Sarafina-Akurat!



Mufasa nie wytrzymał. Podbiegł do nich z uśmiechem.
Mufasa-Hej! Ja mam na imię Mufasa!-Zawołał.
Sarabi-Witaj Mufasa...Ja mam na imię Sarabi.-Przywitała się zanim jej przyjaciółka zdążyła to zrobić.
Sarafina- Hej Mufasa! To jest Ta....-nie dokończyła ponieważ Muffy przerwał jej.
Mufasa-Wiem że to jest Taka. Znam go bardzo dobrze. Nawet mieszkamy razem...-Zachichotał.
Sarafina-Na serio? A gdzie mieszkacie?-Zapytała/
Taka-Na Lwiej Skale!-Zawołał.-Moja mama z jego tatą dobrze się znają.
Sarabi-Wow! Na Lwiej Skale.... Ja mieszkam w grocie przy wodopoju, a Saffi parę metrów ode mnie!
Sarafina-A kto jest twoim tatą Mufasa, a Twoją mamą Taka?-Tak jak Sarabi-niczego się nie domyśliła.
Mufasa- Moją mamą jest król Ahadi...-powstrzymywał się od śmiechu- A jego mamą królowa Uru!
Lwiczki stały z otwartymi pyszczkami. Jak mogły się nie domyśleć że oni są braćmi...przecież Taka wygląda jak Ahadi, a kolor futra ma Uru, a Mufasa wygląda jak Uru, a kolor sierści ma po ojcu.... Złoty wraz z brązowym wybuchnęli śmiechem gdy przyjaciółki patrzały na nich zdziwione.
Mufasa-Dałyście się wkręcić! Hahahahahahahaha!-Dodał.
Po chwili wszyscy zaczęli się śmiać.
Sarabi-Jak mogłyśmy być takie głupie...-powiedziała.
Sarafina-Od razu powinnyśmy się domyśleć!
Nagle zza trawy wyłoniła się postać lwiczki. Położyła się niedaleko przyjaciół.
Lwiczka-Z czego się chichracie?-Zapytała poważnym głosem.-Tak bez mnie?
Sarabi-Zira...-Westchnęła-Ignorujcie ją.-Zwróciła się do lewków.
Zira- Ojjjj..... Dlaczego macie mnie ignorować?-Powoli wstawała-Czyżbym wam przeszkadzała? Sarafina choć tu do mnie i przedstaw mi tych panów!
Sarabi-Saffi nie musisz!-Warknęła do Ziry.
Kremowa podeszła do siwej.
Sarafina-To jest....Luiz i....Mont....-Skłamała.
Zira-Akurat Ci uwierzę!-Zezłościła się-Gadaj mi już paskudo jak oni mają na imię!- w niby "przyjaźnym  uśmiechu" wyszczerzyła swoje kły.
Sarafinę zatkało. Nie wiedziała co powiedzieć. Nie należała do tych które umieją się bronić.

Sarabi-Zira masz przestać!-Ruszyła by chronić przyjaciółkę.
Zira-A co mi zrobisz?-Warknęła do ciemnej kremowej.
Sarabi-TO!-Walnęła ją w pysk.
Szara upadła. Każdy swój wzrok wbił na nieprzytomną lwiczkę. Dopiero po paru minutach przyjaciele się otrząsnęli.
Sarabi-CO JA ZROBIŁAM!?-Upadła z płaczem na ziemię.
Sarafina-Nie przejmuj się Sabbi! Będzie dobrze! Nie płacz!-Przytuliła Sarabi.
Mufasa-Musimy coś zrobić!-Zawołał.
Sarabi-Amerykę normalnie odkryłeś! Co mamy zrobić?!-Zawołała przez łzy.
Taka-Pobiegnę po wodę!-Zawołał i pobiegł nad wodopój.
Wspiął się na palmę i zerwał kokosa. Szybko zeskoczył z drzewa i rozłupał na pół kokosa. Mleko wylał, a w środek nalał wodę. Pędem wrócił, lecz uważał by nie wylać wody. Gdy wrócił chciał już oblać szarą, lecz Sarabi mu wrwała "miskę" z pyska. Wylała wodę na nieprzytomną, a ta ocknęła się szybko.
Zira-Co...Sarabi! Sarafina! I wy jak tam macie! Jesteście idiotami i tyle.-Zawołała powstrzymując się od płaczu i odbiegła.
Wszyscy smutnym wzrokiem patrzeli jak odbiega. Muffy cięzko westchnął, Sarabi usiadła i spojrzała na ziemię, a  Sarafina siedziała i patrzała w niebo smutnym wzrokiem. Jedynie Taka pobiegł za nią. Nikt tego nawet nie zauważył.
Ahadi-Mufasa! Choć do mnie i weź Takę! Obiad!-Zawołał gdy znalazł się niedaleko Muffy'ego.
Mufasa-Dobrze...Ta....TAKA GDZIE JESTEŚ?!-Zawołał.
Jego brat już dawno był daleko od nich. Pragnął znaleźć Zirę i wszystko wytłumaczyć. Nagle usłyszał cichy szloch za pieńkiem. Podszedł do niego i położył przednie łapki na nim. Za pniem chowała się zapłakana Zira.
Zira-Czego chcesz?!-Zawołała niezbyt głośno.
Taka-Ja...Ja nic Ci nie zrobiłem...-powiedział-A Sarabi zrobiła tylko taki odruch. Chciała bronić Sarafinę... Gdybyś ty chciała obronić swoja najlepszą przyjaciółkę też byś to zrobiła..-mówił łagodnym i spokojnym głosem.
Zira-Tyle że  ja nie mam przyjaciół!-Łkała.
Taka-Gdybyś się zmieniła trochę. Przestań,bez obrazy, być wredna i chamska. Nie rozkazuj innym i stań się miła i pomocna.-Uśmiechnął się lekko.
Zira-A...to na pewno pomoże?-Przestała płakać.
Taka-Na pewno....

(Tak na niby Zira nie ma zranionego ucha. )
Ahadi-TAKA! Choć już! Obiad!-Krzyknął gdy przechodził niedaleko nich wraz z Mufasą.
Taka-Pa Zira... I myślę że mnie posłuchasz...-Westchnął i zaczął odchodzić.- Idę tato!



piątek, 4 kwietnia 2014

Rozdział.01: Ceremonia dwóch braci


~Pokolenie 1~


Wschód słońca. Wszystkie zwierzęta mieszkające na Lwiej Ziemi właśnie zmierzają na Lwią Skałę. Właśnie dziś ma się odbyć ceremonia przyszłych królów. Mganga*,szaman i przyjaciel lwiej rodziny, stał na czubku Skały i obserwował zbliżające się zwierzęta. W końcu wszystkie dotarły i z niecierpliwieniem czekały na lewki. Nagle z jaskini wyszły dwa lwy z maluchami w pysku- Król Ahadi i królowa Uru. Mandryl podszedł do nich z uśmiechem i wziął od nich potomki. Wolnym krokiem podszedł do czubka Lwiej Skały, po czym wyciągnął ręce do góry by pokazać młode pary królewskiej. 

(Sorry że takie małe, ale jak powiększam robi się niewyraźne)



Zwierzęta zaczęły szaleć z radości. Zebry tupały, słonie trąbiły, ptaki śpiewały, a gepardy ryczały. Po paru minutach małpa wzięła braci na dół.
Mganga- Który jest przyszłym królem?-zapytał.
Ahadi- Ten złoty.-odpowiedział z powagą. 
Mandryl skinął łbem i oddał brązowego.
Mganga- Jak ma on na imię?-zapytał.
Ahadi- Mufasa.-odrzekł.
Uru-A ten brązowy Taka-Dodała szybko. 
Mganga znów powoli podeszła do czubka i wyciągnął ręce do góry trzymając w rękach przyszłego króla. Teraz był większy hałas. Wszystkie zwierzęta zaczęły tupać i wiwatować. Po ok.5 minutach wziął go na dół. Szczęśliwe zwierzęta zaczęły się rozchodzić, a mandryl oddał dziecko rodzicom. Ahadi wziął Mufasę, a Uru Takę. Lwica położyła sie w jaskini, a w swych łapach położyła brązowego lewka. Złoty lew do łap żony włożył złote lwiątko. Taka, żeby wkurzyć brata położył łapkę na jego głowie i przycisnął. Książę od razu syknął do niego, aby przestał i posłał mu złowrogie spojrzenie. Zły brat uśmiechnął się do niego szyderczo. 

______________________________________________________________________________

Odo pierwszy rozdział. Przepraszam że krótki, ale pomysłu zbytnio nie miałam. Kolejne rozdziały będą dłuższe c; 

Mganga*-Szaman