~Tego samego dnia~
Taka wraz z Mufasą obżerali się udem gazeli thomsona. Taka pierwszy skończył jeść i podszedł do odpoczywającej w kącie mamy.
Taka- Hej mamo!-naskoczył na jej grzbiet.
Uru-Witaj Taka....-powiedziała zmęczonym głosem- I jak było na Sawannie?
Taka-Superowo! Poznałem trzy nowe przyjaciółki! Sarabi, Sarafinę i....Zire.-Zawahał się czy mówić mamie o poznaniu Ziry i o wypadku szarej z ciemno kremową.
Uru-To świetnie!-Powiedziała trochę bardziej ożywiona.
Mufasa- Hejka mamo!-Podbiegł do brązowej i przytulił ją.
Taka-Ufff...Dobrze że on przyszedł..-pomyślał.
Uru-Hej Muffy-Odwzajemniła uścisk.
Złoty wskoczył na jej głowę.
Uru-Och dzieciaki! Co wy tak na mnie wchodzicie?-Zaśmiała się. - Nie jestem przecież drzewem!
Ahadi podszedł do rodziny z poważną miną.
Ahadi-Muszę iść do Mgangi.-powiedział poważnym tonem.
Jego żona skinęła głową, a lew odszedł bez pożegnania.
Taka-Po co tata poszedł do Mganga?-zapytał.
Uru-Spytać się o coś...-zrobiła tajemniczy uśmiech.
Taka-A o co?
Uru-Coś ty taki ciekawski!-Parsknęła śmiechem.
Mufasa-A możemy się iść pobawić? -zapytał się.
Uru-Nie...Jutro dobrze? Dziś już nie.-powiedziała spokojnym głosem.
Mufasa-Dobrze...-westchnął.
Uru- Przecież możecie się ze mną pobawić!-Uśmiechnęła się do synów.
Mufasa-No dobrze!-zawołał.
Lwica wstała przewracając na dół rodzeństwo. Taka naskoczył na ogon mamy i zaczął go lekko gryźć, a Muffy zaczął ciągnąć ją za ucho. Po chwili królowa złapała Mufasę i zaczęła robić karuzelę.
Taka-Ja też chcę!-Zawołał.
Uru-To wskakuj na grzbiet! Ale trzymaj się bo spadniesz!-Zatrzymała się.
Żona Ahadiego nie musiała dwa razy powtarzać. Lewek jednym susem wskoczył na jej plecy. Brązowa zaczęła znów się kręcić w kółko.
*
Po godzinie do groty wszedł szczęśliwy Ahadi. Gdy zobaczył jak jego żona wygłupia się z dziećmi zaśmiał się cicho. Uru od razu stanęła. Lecz nie długo tak ustała, ponieważ kręciło jej się bardzo w głowie. Upadła ze śmiechem na dół. Jej potomstwo także się śmiało.
Ahadi- Czasami mi się zdaje że mam trójkę dzieci-mruknął pod nosem.
Uru-Iiiii?-Nie usłyszała co wcześniej powiedział jej mąż.
Ahadi-Będzie....-Powiedział.
Taka i Mufasa-Co będzie?-Powiedzieli równocześnie.
Ich rodzice parsknęli śmiechem.
Ahadi-Idziemy na Gwieździstą Noc.-uśmiechnął się.
*
O zachodzie słońca, królewska rodzina wyszła na polankę niedaleko Lwiej Skały. Kiedy doszli było już ciemno, a na niebie były miliony gwiazd. Więcej niż zawsze. Wszyscy byli tym zachwyceni, a najbardziej bracia. Złoty wraz z brązowym znaleźli gwiazdozbiór lwa, oraz wielkiej niedźwiedzicy.

Nagle Ahadi wziął Mufasę i położył go na głowę i mówić o pradawnych królach. Uru spojrzała na Takę który smutny stał niedaleko nich. Cicho westchnęła i podeszła do syna.
Uru- Nie smuć się!-Powiedziała- Zaraz tata weźmie i Ciebie!
Taka-Na pewno?-Upewnił się.
Uru-Na sto procent! Nie chcę im przerywać, więc poczekasz jeszcze chwilkę?-Zapytała z troską w głosie.
Taka-Poczekam! Poczekam!
Uru- Muffy..Idź proszę do Taki. Dobrze?-Powiedziała do lewka.
Mufasa-Okej!-Zawołał i odbiegł do brata.
Uru-Ahadi? Dlaczego nie wziąłeś Taki?-Zapytała.
Ahadi-No....Chyba to Mufasa zostanie królem, więc muszę mu to wszystko przekazywać.-Powiedział poważnie.
Uru-Ale nie faworyzować!-Nie chciała mówić tego głośno, ponieważ dzieci siedziały niedaleko i mogły się przestraszyć- Gdy byłam w ciąży obiecaliśmy sobie że jak będzie dwójka dzieci to będą równie traktowane!
Ahadi-Dobrze, dobrze! Uspokój się!
Uru-Nie uspokoję się dopóki nie weźmiesz z uśmiechem, choćby udawanym, Taki i nie opowiesz mu o tym!-Warknęła zdenerwowana.
Ahadi-Okej.-mruknął i podszedł z udawanym uśmiechem do młodszego synka.-Taka choć...-westchnął.
Taka-Okej!
Lew i lwiątko poszli kawałek od Muffy'ego i Uru. Złoty lew położył się na brzuchu, a lewek wskoczył na jego grzbiet.
Ahadi-Synu, spójrz na gwiazdy...To stamtąd patrzą na nas Wielcy Królowie z przeszłości.-rzekł- Gdy będziesz w przyszłości samotny to oni Ci pośpieszą na ratunek. I ja także.
Taka-Wow...-szepnął.
Ojciec spojrzał w inną stronę, a zielonooki zapytał:
Taka-Ale jak w takiej małej gwiazdce mieści się duży lew?
Ahadi tylko się uśmiechnął w stronę syna i nic nie powiedział.

Mufasa-Taka! Choć pobawimy się w śród świetlików!-Przybiegł.
Taka-Okej!-Zszedł z taty i podbiegł do brata-Berek!-Dotknął go w ramię i uciekł.
Złoty zaśmiał się i zaczął gonić brata. Królowa podeszła do stojącego męża.
Uru-I co? Tak trudno było?-Zapytała.
Ahadi-Nie...-odpowiedział i nagle Mufasa wpadł mu w łapy.
Mufasa-Sorrka!-Odbiegł.
Para zaśmiała się.
Uru-Lepiej odejdź bo Taka biegnie.
Ahadi-Heh....-Zaśmiał się cicho.
Brat Muffy'ego jednak zgrabnie ominął lwa. Uru spojrzała za nim z troską. Czarno grzywy obrócił się i oglądał zabawę dzieci. Lwica także to zrobiła.

Już po około 20 minutach rodzeństwo było zmęczone i położyło się. Ich rodzice także do nich podeszli i położyli się obok ich. Wszyscy zaczęli rozmawiać i obserwować gwiazdy. Było tak pięknie i magicznie.... Jednak jak wiadomo: Dobrze było, ale się skończyło. Minęły dwie godziny gdy trzeba było wracać, ponieważ zrobiło się zimno, oraz bardzo późno.
Uru-Ja wezmę Mufasę, a ty Takę i umyjemy ich w grocie-Sięgała po starszego syna.
Czarno grzywy mruknął tylko coś pod nosem i chwycił w pysk brązowego. Małżeństwo spokojnym i wolnym krokiem wróciło na Lwią Skałę. Położyli sie przy wejściu i zaczęli myć lwiątka. Muffy był bardzo grzeczny i dawał się myć mamie, lecz Taka nie chciał dawać się wykąpać przez króla. Chciał się bronić przytrzymując pysk zielonookiemu. Uru patrzała sie na nich tak jakby chciała powiedzieć: "Ach...Taka daj się umyć ojcu!"

___________________________________________________________________________________
Sorrka że tak dużo zdjęć i blisko siebie, ale było tyle fajnych obrazków do pokazania że musiałam je wklejać i były takie które pasowały mi do notki xp (Nawet było więcej, ale bez przesady ^ ^ )





